Letni mix – cz. III

Kolejny dzień nad Wisłą ale kilkadziesiąt kilometrów niżej. Pogoda taka, że nie wiedzieć co zabrać. Wygląda, że będzie padać - chmur coraz więcej i większych. Przy tym wszystkim bardzo ciepło. Po godzinie łowienia miałem zamiar wrócić. Na mój gust burza i to poważna, będzie na setkę. Nie było. Po 15-ej to się w ogóle wspaniale rozpogodziło. Nie zmieniło to faktu, że ryby brały dennie. Tzn. nie z dna tylko do kitu. Koryto Wisły tak się zmieniło na tym odcinku, że żeby połowić, to woda powinna być metr wyższa, albo jeszcze pół metra niższa. Cóż. Na to nie ma się wpływu. Pomimo upału wbijam się w krzaczory opaski. Otacza mnie natychmiast rój radośnie brzęczącego robactwa. Trwam dzielnie dalej. Wychodzę z wiklin na skraj wody. Znajomy wielki kij sterczy jak drogowskaz, pokazując na co można liczyć. Jak go nie widać , to na niewiele. Ale teraz wystaje jakieś 20cm. Rzucam z nadzieja. Mam branie. Wirówki uczepił się okonek. To rzadka Czytaj więcej [...]

Letni mix – cz.II

Było świetnie. Dość powiedzieć, że na trzech miejscówkach, gdzie pierwszą od trzeciej oddzielało jakieś 300m, zaliczyłem w niecałe 5 godzin z setkę brań samych kleni...Nie powiem, nie po raz pierwszy to mi się zdarza, nieskromnie dodam, że tak mam w tej porze roku, a mimo to emocje zawsze te same. Tak samo silne. Od razu, by rozwiać wątpliwości, nadmienię, że nie były to stada tarłowe, przynajmniej ryby nie zdradzały takich objawów [nie lały mleczem, nie sypały ikrą] i tylko kilka, a to nie wiedzieć czemu - tych mniejszych, miało śladowo zauważalną wysypkę tarłową. Z kleniami zresztą tak jest, że część ma tarło już w kwietniu, a niektóre dopiero w lipcu. I mam wrażenie, że wielkość czy wiek ryb niekonieczni ma tu znaczenie. Nad wodę przybyłem o 14.00. Zachmurzenie duże ale „zdrowe“, niejednolite z bardzo silnym wiatrem z zachodu. Woda wspaniała: znacznie wyższa niż przeciętnie o tej porze roku. I ciepła. Do tego rybitwy miały Czytaj więcej [...]

Letni mix – cz.I

Druga połowa czerwca jest super. Stwierdzenia, że będzie dobrze z końcem miesiąca, użyłem w poprzednim tekście, po prostu ze zwyczajną nadzieją, a okazało się to znacznie bliższe prawdy, niż przewidywania uznanego astrologa w temacie wyników piłkarskich. A może łatwiej przepowiedzieć wyniki połowów? Tak, czy inaczej w ostatnich dniach naprawdę mogłem się zmęczyć ilością holowanych ryb. Wprawdzie niewielkich, ale ilość jak i sposób połowów były ekscytujące. No, może pierwszego dnia tych holi było troszkę mniej, ale... Poniżej małe podsumowanie. 20 czerwca Nieznacznie rozczarowany ostatnimi kontaktami z Wielką Rzeką, poszedłem odreagować nad pstrągowym potoczkiem, tym bardziej, że w porównaniu z czerwcem zeszłego roku, byłem tu bardzo mało razy. Zebrałem się późno z nastawieniem na 2 godziny spinningowania. Nie lubię takich wypadów, bo człowiek jeszcze się nie rozsmakuje, a już musi kończyć, ale ze względu na wypadające dodatkowe Czytaj więcej [...]

Witam! Na początku przypominam o konkursie na najlepszą fotkę, związaną z momentem wypuszczania złowionej ryby. Aby być bardziej precyzyjnym: termin nadsyłania zdjęć upływa 31 października tego roku. W konkursie może wziąć udział każdy, nie tylko zwolennicy wypuszczania ryb. Nagrodą jest nowy kij spinningowy. A teraz, co słychać nad wodą w moim przypadku? Szału nie ma. Skończył się tydzień mocnych opadów i bardzo dobrze, że był. Było bardzo sucho. Przez czas intensywnych opadów rzeki były właściwie wyłączone z wiadomych względów, a dodatkowo, czerwiec mam zawsze nieco bardziej napięty - mało czasu. Efektem tylko dwa wyjazdy. Zacznę od drugiego - Krsypinów. Pierwszy raz w życiu nie miałem tam nawet brania... Cóż pogoda nie była zachęcająca [upał z mizernym, wschodnim wiaterkiem, totalna lampa, bo dopiero po 12.00 zaczęły pojawiać się gdzieś bardzo daleko na południu chmurki], ale nie pierwszy raz byłem tu przy takiej aurze, lecz Czytaj więcej [...]

Prawie lato

Za każdym razem, jak się zastanawiam, co świadczy o tym, że dany człowiek jest wędkarzem skutecznym, do głowy przychodzą mi dwie odpowiedzi. Po pierwsze, powtarzalność wyników. Oczywiście, dotyczy to wody, którą często się odwiedza. Wiemy wtedy co w niej pływa [oczywiście wszędzie i zawsze mogą zdarzyć się niespodzianki], ale niezależnie czy występują tam ryby duże, średnie czy tylko malutkie, wiemy, jak było danego dnia. A jak jesteśmy na akwenie, którego w zasadzie nie znamy? Jak ocenić wtedy wyniki? Pozostają stali bywalcy o ile nie leją wody, albo porównanie naszych wyników z tym, co obok nas mają w tym samym czasie inni wędkarze. Jak są... Ponieważ ostatni wypad nastawiony był bardzo poważnie i wytrwałem w tym cztery godziny, jednak druga połowa była rekreacyjna. Absolutnie, nie narzekam z tego powodu. Poniżej przedstawię fajny sposób na okonie, a raczej w tym konkretnym wypadku - okonki, bardzo wybiórczo atakujące tylko jeden Czytaj więcej [...]

Czasem nie jest łatwo…

Dziś będzie bardzo krótko. Nie ma sensu bić piany, bo ostatnie dwie wizyty nad wodą były lekko mówiąc bardzo słabe. Nie ma również sensu nadmierne epatowanie zdjęciami pięknych miejscówek- fakt widoczki ładne, ale chyba nas interesują ryby, których było mało i małe... Korzystając z nagłej zmiany grafiku, zrobił mi się wolny dzień od południa, więc pognałem nad Wisłę, tym bardziej, że Paweł podsyłał mi prawie co dzień przynajmniej jednego bolenia na zdjęciu. Było to wręcz bolesne. Tak się napaliłem, że nie wziąłem pod uwagę, iż roboty na pobliskim progu, mogą doprowadzić do puszczenia większości wody w kanały [Dwory, Łączański] i wziąłem wyłącznie cięższy sprzęt. Ciągle sobie powtarzam, że po to ma się auto, by wziąć coś na zapas, na wszelki wypadek. No, a jednak,  raz na czas, ciągle mam tak, że jadę wąsko wyspecjalizowany. Na usprawiedliwienie ma to, że czasem, jak rapy nie brały, to sięgałem po lekki zestaw Czytaj więcej [...]

Na fali…

Damian we wpisie pod tekstem „Do wioseł”, zapytał mnie jakim pływam pontonem i na co zwrócić uwagę. Przypomniał mi tym samym niegdysiejszy pomysł, zrobienia małego zestawienia plusów i minusów pływadeł różnych klas. Zanim przejdę do konkretów, to powiem tylko jedną rzecz: bardzo żałuję, że tak późno przekonałem się do tego pomysłu. To zupełnie inne możliwości, często zupełnie inne ryby i całkowicie inny koloryt wędkowania. Biorąc pod uwagę ceny i jakość oferowanych pontonów – zachęcam do jak najszybszego zaopatrzenia się w taki sprzęt. Zacznę od tego, że w wodach słodkich nie znam przypadku wywrócenia się profesjonalnego pontonu w czasie łowienia, niezależnie czy miał on 2, czy 4m dł. To jest chyba mało realne. Piszę o tym, bo wiele osób i słusznie, zwraca uwagę na bezpieczeństwo. Ponton jest jakby przyklejony do tafli wody i są to jednostki praktycznie niewywracalne [abstrahuję od sytuacji na morzu czy ekstremalnych Czytaj więcej [...]