Co kogo boli…

Cieszę  się niezmiernie, naprawdę się cieszę, bo bardzo wzrasta ilość wejść na tę stronkę. Pojawia się coraz więcej nowych osób, które, jak widzę w statystykach, będą tu zaglądać częściej. Bardzo mnie zaskakuje fakt regularnych odwiedzin obcokrajowców, którzy mogą sobie pooglądać jedynie zdjęcia, bo nie sądzę by Giuseppe, czy Sakuro znał polski, co najwyżej może mi wysłać mail, a i to by był po angielsku, bo w tym języku daję radę.  Pojawiła się też  grupa Polaków, mieszkających na co dzień w Norwegii, Anglii czy Irlandii. Cieszy to, iż wielu z nich przejmuje, tamtejsze dobre zwyczaje wypuszczania ryb. Obawiam się tylko, że raczej nie przeszczepią ich na nasz grunt, bo chyba nie wrócą do kraju na stałe. Otrzymałem także, dosłownie w ostatnich dniach, kilkanaście bardzo krytycznych maili i wpisów, w tym kilka najzwyczajniej niezbyt sensownych [myślę zarówno o sposobie argumentacji, jak i ich formie]. Ponieważ z chwilą, gdy Czytaj więcej [...]