Co możemy złowić (niechcący) nie tylko 1 kwietnia

Wędkarstwo jest pełne niespodzianek. Czasami myślę, że to właśnie czyni je tak atrakcyjnym. Weźmy taki przykład: łowimy sobie okonie na paprochy. Tak na luzie, bez ciśnienia. Nagle, pośród okoniowych  podszczypywań mamy naprawdę piękny strzał. Szczupak. Niekoniecznie duży, a ile emocji. My wędkarze powinniśmy być czujni. Poza rybami mogą się przydarzyć naprawdę egzotyczne przyłowy. I nie myślę o kolejnym worku ze śmieciami, bezmyślnie wrzuconymi do wody przez jakiegoś cymbała ani innym dowodzie inwazyjności naszej cywilizacji. Czasami, po drugiej stronie zestawu dynda coś tak odmiennego od ryby, że możemy nie mieć pojęcia, co zrobić w danej chwili. Poniżej mały instruktaż, jak unikać takich sytuacji i ewentualnie, co robić jak nam się już coś takiego przydarzy. Żaby Zawsze odpychało mnie stosowanie ich jako przynęty. Nieważne żywej czy nie. Od małego zwierzęta te wydawały mi się niezwykle sympatyczne, może, dlatego, że kojarzone Czytaj więcej [...]