Kamil na pokładzie…

Dziś do naszej galerii C&R zawitał Kamil.  Forumowy nick Kamila: "Bluzer" jest dość znany na forach wędkarskich, szczególnie związanych z okręgiem krakowskim. Czytając wypowiedzi Kamila nie ma się wątpliwości, że ten facet naprawdę uwielbia wędkarstwo i wszystko co z nim związane, kładąc wielki nacisk na troskę o nasze wody. Oby więcej takich ludzi! Czytaj... Jesteśmy elitą - C&R   "Tylko C&R nadaje wędkarstwu elitarną rangę. Inaczej to tylko sport...." Kamil "Bluzer" Czytaj więcej [...]

Witamy Maćka

Cieszę się, że są ludzie, dla kŧórych wypuszczenie ryby jest czymś normalnym. Fajnie, że niektórzy z nich dostrzegli moją stronę i swoją obecnością na niej, dają mi niejako wsparcie. Nie chodzi nam o tworzenie "sekty" tylko zachęcanie do dbania o stan naszych polskich wód. Więcej w dziale Jesteśmy elitą C&R. Dziś witamy Maćka:)   "Wędkarstwo traktuję jako sport i relax. Jeśli chcę zjeść rybę idę do sklepu i kupuję tuńczyka w puszce. Każda złowiona przeze mnie ryba z radością wraca do wody. Trzeba dbać o to, co nasze, bo sytuacja staje się dramatyczna. Jako przykład podam ostatni mój wypad nad Skawę, w miejscowości Bystra Podhalańska. Od źródeł, do ujścia potoku Bystrzanka można tam łowić na przynęty sztuczne jak i naturalne. Jechaliśmy wraz z piękniejsza połową do znajomych, bo planowany wypad na kropki popsuła pogoda. Będąc już w Bystrej, przejeżdżamy przez most na Skawie i oczom mym ukazuje się Czytaj więcej [...]

Emocjonująco…

Małe podsumowanie ostatnich wyjazdów. Tabunów ryb nie było ale emocje owszem, tak. Tym razem nic nie planowałem, żeby nie zapeszyć i dobrze zrobiłem, bo wiele z tego by nie wyszło. Zarówno pogoda jak i ilość czasu narzuciły swoje prawa. Piątek W pracy zaskoczono mnie ponownie, bo okazało się, że mam trzy godziny przerwy, między 12.00 a 15.00. Po ostatnich dniach byłem tak skonany, że chciałem iść się przespać, ale jak wyszedłem tylko na zewnątrz budynku... Ciepło, silny zachodni wiatr, słoneczko z wielkimi białymi chmurami. Wsiadłem w auto, wrzuciłem jedno pudełeczko przynęt, najlżejszy kijek i postanowiłem podjechać na moje „tajne” bajoro w lesie. W tym roku jeszcze nie niepokoiłem tamtejszych kleni. Wprawdzie „złapał” mnie szlaban na przejeździe kolejowym, lecz i tak po 10 minutach byłem na miejscu. Jeszcze tylko 15 minut miłego spaceru przez las. Naprawdę miłego, bo jeszcze bez chaszczy i komarów. Nad wodą małe zaskoczenie: Czytaj więcej [...]

Przynęty boleniowe – przegląd wybranych

Tekst dotyczy mojej oceny boleniwoych przynęt, z kŧórymi zetknąłem się na przestrzeni ostatnich paru lat. Być może część z Was miała okazję się z nim zetknąć na jednym z portali - ten zamieszczony tutaj, został poszerzony o dość szczegółowy opis prowadzenia przedstawianych wabików. Proszę też wybaczyć, że niektóre zdjęcia mają gorszą jakość [nieostre lub z analogowego aparatu sprzed lat, ale nie myślałem, że będą kiedyś przydatne], lecz lepszy taki dowód niż żaden. Ostatnia uwaga: ponieważ nie zawsze mam zdjęcie zbliżenia rybiej paszczy z przynętą, mam nadzieję, że spora ilość zdjęć jaka prezentuję, uczyni moje spostrzeżenia wiarygodnymi. Zrezygnowałem też ze zdjęć woblerów omawianych w tekście, a powszechnie dostępnych [np glook]. Poniżej, moja recenzja używanych przeze mnie przynęt na bolenie. Zaznaczam jednak trzy rzeczy: wszystkie spostrzeżenia dotyczą łowienia w ciepłej porze roku [maj – sierpień] poligonem Czytaj więcej [...]

Mój styl pstrągowania

Poniżej będzie znów w temacie pstrągów. Wiem, wiem, niektórych może to nudzić. Przecież już kwiecień i wg wszystkich wyjadaczy nizinnych jazie, klenie… Oczywiście, byłem w ostatnią sobotę na jaziach – nie brały, ale coś jednak się działo. Opiszę za parę dni. Na początku, jak powstawała ta strona, to trochę się bałem, że momentami braknie mi tematów do pisania. W obecnej chwili, a rzecz tak na serio, funkcjonuje dopiero cztery miesiące, mam nadmiar pomysłów, a to za sprawą Waszych materiałów czy podpowiedzi. Bardzo za nie wszystkim dziękuję. Wracając do pierwszej myśli [o pstrągach], to otrzymałem kilkanaście zapytań o moje sposoby na potokowce. Opowiem o moim podejściu do tematu, ale mam nadzieję, że rzuciliście okiem na mojego, hmm…największego pstrąga. Z pewnością nie jestem żadnym autorytetem. Dlatego, mam nadzieję - nie wyśmieją mnie Ci, którzy faktycznie mają się czym pochwalić, a i początkujący, jeszcze mniej niż Czytaj więcej [...]

Wiosna z oporami

Myślałem, że uraczę Was ładnymi zdjęciami jeszcze ładniejszych krasnopiór, ale przy dzisiejszym rytmie życia, albo raczej jego braku, planowanie można sobie wybić z głowy. Piękny weekend 24-25 marca odleżałem z bólem z powodu grypy. Nie jakiegoś przeziębienia, tylko prawdziwej grypy. Myślałem, że zwariuję, bo tydzień wcześniej coś niecoś wzdręgi już skubały i dawało to nadzieję, że będzie świetnie. To nic, że była wschodnia cyrkulacja; grunt to słońce. Skończyło się na majakach o rybach… Ostatnią sobotę marca, mimo przelotnych, bardzo silnych momentami opadów deszczu, pognałem na pstrągi. Dotarłem w momencie, gdy woda była już mocno trącona, z tym, że dawała cień nadziei. Początkowo wyglądało na to, iż będzie dobrze. Ryby nie chciały reagować [nie widziały?] wahadełek, lecz zaliczyłem na odcinku nr 1 cztery brania. Były to takie liche skubnięcia za sam ogon gumki. Wyjąłem tylko malutkiego potoczka - tego akurat na Czytaj więcej [...]

Apel!

W ostatnich dniach na Rudawie złowiłem kilka tych dziwnych mieszańców - wszystkie egzemplarze miały znamiona bardzo poważnej choroby (z dużym prawdopodobieństwem wrzodzienicy). Co więcej, nieliczne pstrągi potokowe jakie przeszły mi przez ręce w tych dniach również wykazywały objawy chorobowe. Bardzo proszę wszystkich, którzy z podobnym zjawiskiem spotkają się w trakcie wędkowania o zrobienie zdjęcia i przesłanie na wedkarskiewakacje@gmail.com. Zdaje się, że naszą rzekę czekają czarne miesiące i jeśli cokolwiek jeszcze można zrobić to chciałbym spróbować z Waszą pomocą. Chyba nikt nie chciałby sytuacji jak na niektórych rzekach pomorskich... Czytaj więcej [...]

Lekko w ręce…

Jak wiadomo, sprzęt sam nie łowi ryb, niemniej jego jakość może nas zbliżyć lub oddalić od zdobyczy. Pozwolę sobie ocenić serię kijów Diaflex Robinsona, która ma już pokaźną rzeszę zwolenników. Niedawno byłem świadkiem zażartej [dosłownie] dyskusji, jeśli nie licytacji, w której dwóch wędkarzy udowadniało sobie, że kij posiadany przez jednego jest lepszy od Diaflex`a drugiego. Najlepsze było to, że żaden z nich nie łowił i nie miał kija takiego, za jakim obstawał adwersarz. Skoncentruję się na trzech kijach z powyższej serii, gdyż tyle akurat posiadam. Diaflex Ligt Spin 2,7m, 6 - 20g Mam go najdłużej, bo od kwietnia 2008r. W zasadzie to miałem, bo w październiku 2011r uległ, chyba już nieodwracalnie uszkodzeniu. Mój egzemplarz miał realnie 2,65m. Cóż o nim mogę powiedzieć? Po pierwsze z podobnej półki cenowej jest moim zdaniem jednym z najlepszych kijów w swojej klasie. Główne atuty to znikoma wręcz waga i takie Czytaj więcej [...]

Spinningowe niespodzianki…

Poniżej będą przedstawiane moje największe ryby, które na ogół nie są celem spinningistów. Większość takich trofeów, to ewidentne przypadki, choć pewne gatunki [leszcz, jazgarz] dają się poławiać celowo i regularnie na konwencjonalne przynęty, a zastosowanie mikrojigów powoduje, że nie ma chyba gatunku niemożliwego do złowienia na spinning, choć to sport dość ekstremalny i zarówno sposób jak i ryby nie dla każdego. Wśród ryb będących amatorami tak niewielkich wabików także możemy wyróżnić te, na które w określonych warunkach można się nastawić [przykładowo płocie są takimi rybkami], oraz te, będące nadal przypadkową zdobyczą. Mnie zawsze bardzo cieszą takie niespodzianki po drugiej stronie linki. Czytaj dalej…

Co możemy złowić (niechcący) nie tylko 1 kwietnia

Wędkarstwo jest pełne niespodzianek. Czasami myślę, że to właśnie czyni je tak atrakcyjnym. Weźmy taki przykład: łowimy sobie okonie na paprochy. Tak na luzie, bez ciśnienia. Nagle, pośród okoniowych  podszczypywań mamy naprawdę piękny strzał. Szczupak. Niekoniecznie duży, a ile emocji. My wędkarze powinniśmy być czujni. Poza rybami mogą się przydarzyć naprawdę egzotyczne przyłowy. I nie myślę o kolejnym worku ze śmieciami, bezmyślnie wrzuconymi do wody przez jakiegoś cymbała ani innym dowodzie inwazyjności naszej cywilizacji. Czasami, po drugiej stronie zestawu dynda coś tak odmiennego od ryby, że możemy nie mieć pojęcia, co zrobić w danej chwili. Poniżej mały instruktaż, jak unikać takich sytuacji i ewentualnie, co robić jak nam się już coś takiego przydarzy. Żaby Zawsze odpychało mnie stosowanie ich jako przynęty. Nieważne żywej czy nie. Od małego zwierzęta te wydawały mi się niezwykle sympatyczne, może, dlatego, że kojarzone Czytaj więcej [...]