Skromny początek

Już rok temu znalazłem w internecie dyskusję odnośnie połowu wzdręg. Jeden z forumowiczów, sugerował, że ma rewelacyjne wyniki zaraz na przedwiośniu, jak tylko zejdą lody. Ryby jakie rzekomo łowił, są duże w skali tego gatunku. Wprawdzie jego metoda to spławik, rzecz dotyczyła jakiegoś jeziora na północy kraju no i nie przedstawił żadnych zdjęć okazów, to jednak mnie zaintrygował. Po świetnym choć krótkim sezonie wzdręgowym w 2011r – zacząłem w połowie kwietnia, obiecałem sobie, że będę trzymać rękę na pulsie i w tym roku, wystartuję najwcześniej jak się tylko da. Niestety, natura jest nieodgadniona. Jeszcze w środę, w zeszłym tygodniu, jadąc nad starym korytem Wisły [było nie było parę hektarów wody], cieszyłem się jak dziecko, bo wiatr raźno burzył powierzchnię sporymi falami, pływały łabędzie i rybitwy. Po lodzie nie było ani śladu. Z racji tego, że piątek i sobotę miałem wycięte z życiorysu wędkarskiego, pozostała Czytaj więcej [...]