Z wędką w świat…

Myślałem, że kontynuując temat pstrągów, zaprezentuję mały raport z 2-3 wyjazdów, z ostatnich dni. Wygospodarowałem nawet sporo czasu. Niestety, nic z tego nie wyszło. W moich okolicach [bliższych i dalszych], rzeki są wprawdzie nieznacznie podniesione, ale totalnie brudne, wręcz gęste od wszelkiej zawiesiny. W związku z tym, odwołując się do tego, że trwa okres urlopów zimowych, związanych z wyjazdami w ciepłe strefy, postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami wędkarskimi podczas takich eskapad, tym bardziej, że jak prześledziłem różne fora internetowe, pytań na ten temat pojawia się sporo, odpowiedzi natomiast, są nieliczne. Czytaj dalej…

Coś na czasie…

Nareszcie. Zima w końcu odpuściła. Biorąc pod uwagę styczeń, byłem pewien, że najdalej 3 lutego stanę nad rzeczką. Ale mrozy pozbawiły mnie tej przyjemności i to nie tylko ze względu na zimno, co na fakt, że płytka, na co dzień rzeczułka, pozamarzała od brzegu, do brzegu. Nawet na tych bardziej żwawych odcinkach. Dzień przed moją inauguracją sezonu temperatury skoczyły do 7 stopni na plusie i zaczęły spływać masy brudnej, pośniegowej wody, pewnie słonej. U mnie sypali tonami. Pozbierałem się dopiero przed południem, ponieważ jestem z kolegami w czymś, co w naszym kraju szumnie nazywa się „trasą”. Gramy, co tydzień w innym mieście. Przyjechałem o 2.00 w nocy, zaczadzony dymem z papierochów i pewnie nie tylko z nich. Jedyny plus był taki, że idąc z garażu, na termometrze szkoły, która jest naprzeciwko, widziałem minus 4 stopnie. Natchnęło mnie to nadzieją, że brudna woda, której się spodziewałem, opadnie nieco albo przynajmniej Czytaj więcej [...]

Starszy brat okonia…

Gatunek wspaniały. Pięknie pozujący na zdjęciach i osiągający pokaźne rozmiary. Nie łudźcie się, nie zobaczycie tu olbrzymów. Podobnie jak w kwestii szczupaka, nie miałem styczności z potworami w tym gatunku. Z tym, że na te ryby rzadko, ale bywa - nastawiam się celowo i chyba całkiem skutecznie je łowię. O ile są... Zasmucające jest, jak perspektywa zaledwie 6-8 lat pokazuje dramatyczne zmiany w populacji tego drapieżnika. Twierdzę, ze ich nie ubywa, ale dochodzi jakby do skarlenia populacji. Tyle, że to nie wynik niewłaściwego środowiska, tylko raczej wybijanie największych sztuk. Coraz mniej wyrośniętych ryb, nie nadąża z przekazywaniem genów, w tym genu wzrostu. Trą się coraz mniejsze ryby. Na odcinku Wisły około krakowskiej,  bez problemu, z marszu, przy łowieniu kleni, czy jazi, jeszcze nie tak dawno przynęty atakowały nagminnie sztuki 35-40cm. Czytaj dalej... Czytaj więcej [...]

Daleko jeszcze do metra…

No cóż. Pisząc o moich kontaktach z tymi rybami z zadowoleniem stwierdziłem, że dobrym pomysłem, było nazwanie tego działu „Tylko się nie śmiejcie”. Faktycznie nie mam się czym chwalić. Szczupak nie jest dla mnie i jakoś nigdy nie był sztandarowym drapieżnikiem. Nie wiem, pewnie swego rodzaju brak podchodów czy brak jakiejś szczególnej finezji w połowie tej ryby na spinning, zdecydowały, że nie budzi we mnie świdrujących emocji. Oczywiście ktoś może mieć zupełnie odmienne zdanie. Gatunki ryb mają różne zachowania i temperamenty, przez co właśnie bardziej przypadają do gustu jednym ludziom, a innym mniej. Czytaj dalej…

Najlepsze z łowisk…

      Rzeka bez której nie ma dla mnie wędkarstwa w tym kraju. Nie tylko dlatego, że mam blisko do jej brzegów. To coś więcej niż tylko woda i ryby. Nigdzie nie czuję się tak jak tutaj. Nie ważne czy to surowy grudniowy dzień, jeden z tych ostatnich w sezonie, delikatny w łagodnym słońcu wczesnomajowy poranek, potrafiący zupełnie zmącić wszystkie zmysły zapachami i obrazami, czy wreszcie tropikalny upał lipca nad ledwie sącząca się jak na taką rzekę wodą, kończąc chłodnym, jesiennym zmierzchem z zapachem pieczonych ziemniaków. To tutaj łowiłem przy minus 10 stopniach, przeżyłem największe gradobicia, ulewy, śnieżyce i burze. Tak naprawdę to ta woda nauczyła mnie łowić i szanować to, co złowiłem. Czytaj dalej…